Wbrew temu że owszem,
uważam coroczne wydawanie kolejnych Call of Duty za grubą przesadę,
to lubię te gry. Dlaczego? Z dwóch powodów – po pierwsze, Call
of Duty cały czas dba o tryb Single Player, co dla mnie jest ważne,
ponieważ ja kupuję gry FPS przeważnie dla fabuły i kampanii. Po
drugie natomiast, te produkcje są po prostu przyjemne – shooter
gdzie liczy się tylko i wyłącznie refleks, umiejętności oraz
czysta frajda. Dla niektórych jest to wada, oczywiście – nie ma
tutaj taktyki czy kooperacji, jednakże Call of Duty wybiera zamiast
tego drogę nieskomplikowanej, sportowej zabawy między dwoma
zespołami graczy na ciasnych mapach. Wydany w tym roku Advanced
Warfare był reklamowany jako "rewolucyjny" i "wywrotowy"
względem poprzednich odsłon (oraz reperujący nadszarpany wizerunek
po koszmarnym Ghosts). Czy ta odsłona rzeczywiście jest grą, która
tchnęła nowe życie w podstarzałą markę Call of Duty? Nie
powiedziałbym, jednakże..
House
of Duty? Call of Cards?
Mogę
powiedzieć z czystym sumieniem, że Advanced Warfare ma najlepszą
kampanię spośród wszystkich odsłon Call of Duty. Zacznijmy od
jednego z elementów, którymi Sledgehammer Games reklamowało swoją
produkcję - Kevin Spacey udzielił swojego wizerunku oraz głosu
jednej z głównych postaci w grze. I możecie mi wierzyć, że
występ tego aktora podnosi wartość kampanii o poziom wyżej. Jest
znakomity, diaboliczny, groźny, charyzmatyczny – Spacey jakiego
znamy i kochamy. Kolejnym dobrym elementem jest sama kreacja świata
– zamiast kolejnej "Soldier Fantasy" otrzymujemy historię z pogranicza Science i Political Fiction.
Przyszłość, w której wojny zostały zrewolucjonizowane przez
mechy, drony, oraz egzoszkielety, które zamieniają żołnierzy w
Supermanów potrafiących skakać na wysokość paru metrów,
podnosić samochody oraz błyskawicznie znikać z pola widzenia.
Dzięki temu zabiegowi produkcja zyskała chociaż trochę na
wiarygodności fabuły, przez co nie sprawia wrażenia tandety rodem
z kina klasy B. Nie oszukujmy się jednak, bo to nadal jest to samo
Call of Duty, jakie znamy od lat – pełne stereotypów, bez żadnej
głębi i przewidywalne – jednak na tym polega swoisty urok serii,
że są to "Niezniszczalni" w wersji growej. Wyjątkiem
jest oczywiście postać Johnathana Ironsa (Kevina Spacey'a), będąca
najmocniejszym elementem kampanii oraz motorem napędzającym fabułę
i przyciągającym gracza do ekranu. Na pochwałę zasługuje też
różnorodność misji, w których zwiedzimy spory kawałek świata
oraz dojdziemy do celu różnorodnymi metodami – mamy sekwencje
skradankowe, zręcznościowe, jazdy motorem, czołgiem, czy sterując
pancernym AST. Szkoda tylko, że w poszczególnych misjach
otrzymujemy różne wersje egzoszkieletu, co miejscami oddala gracza
od "zrewolucjonizowanego" Call of Duty z plecakiem
odrzutowym (o czym za chwilę), i wciska nas z powrotem w znoszone
buty klasycznej wersji. Po każdej misji otrzymujemy wgląd w system
osiągnięć, dzięki którym możemy ulepszać naszą postać oraz
zdobywać wyjątkowy ekwipunek do wykorzystania w trybie Multiplayer.
To wszystko sprawia, że kampania bez wątpienia wciąga, oraz staje
się wartościowym elementem, nie zaś tylko wstępem do trybu
Multiplayer. Samo Multi natomiast..
(R)ewolucja...
Call
of Duty, zwłaszcza w Multiplayer, przeżył małą rewolucję, a to
dzięki plecakowi rakietowemu, poszerzeniu znanego "Pick 13"
o zdolności Egzo, oraz dość ciekawemu zachęceniu graczy do
zabawy. Sama funkcjonalność, dopracowanie, oraz rozbudowanie
Jetpacka zasługują na brawa – jest to bowiem absolutnie najlepsza
wersja plecaka odrzutowego, z jakiego można korzystać w grze
Multiplayer FPS (tak, patrzę na Ciebie, Titanfall!). Zamiast
płytkiego połączenia "podwójnych skoków" oraz
wertykalnych mapek, twórcy Advanced Warfare poszli na całość –
plecak można efektywnie wykorzystać zarówno podczas eksploracji
map, jak i w trakcie walki z przeciwnikami. Ponad wyższe oraz
dłuższe skoki mamy możliwość uskakiwania na boki oraz do tyłu,
wykonywania odskoków w powietrzu, a także zadania przeciwnikowi
morderczego i efektownego ciosu. Niestety, przy mnogości opcji
wykorzystania plecaka ciężko uwierzyć, jak miejscami kiepsko są
do tego przystosowane mapy Multiplayer – które, krótko mówiąc,
są bardzo mieszane. Niektóre są świetne, dynamiczne, rozbudowane,
oraz przystosowane do wykorzystania jetpacka, inne zaś sprawiają
wrażenie zaprojektowanych z zupełnym pominięciem tego elementu,
dodanych na siłę, żeby utrzymać tradycję serii Call of Duty.
Umiejętności Egzo natomiast są ciekawym dodatkiem, z pewnością
urozmaicającym zabawę i zachęcającym do kombinowania, jednak ich
problemem jest delikatny brak balansu – maskowanie bez wątpienia
dominuje wszystko inne. Elementem, który przełamuje równowagę
jednej zalety na jedną wadę jest system Supply Drops, który jest
obłędny – oraz zachęca do zabawy, jak żaden Call of Duty
wcześniej nie potrafił. Nie dość, że możemy stworzyć własną
postać, którą będziemy grali (to było już w Ghosts), to jeszcze
możemy dostosowywać, ulepszać oraz zmieniać jej wygląd w miarę
zdobywania nowego ekwipunku ze specjalnych skrzyń. Supply Drops, bo
tak właśnie te skrzynki się nazywają, otrzymujemy co jeden/dwa
mecze – zawierają one 3 losowe przedmioty, w tym ubrania dla
naszego avatara, Experience Boostery, czy też... broń. W Advanced
Warfare wprowadzono system zdobywania uzbrojenia rodem z gier
hack n' slash – mamy pukawki w trzech rodzajach (rekrut,
zawodowiec, elita), z czego każdy reprezentuje coraz to lepszą
jakość broni. Dzięki temu zwiększył się też balans w
rozgrywce, i nie ma już otchłani pomiędzy nowicjuszami oraz
weteranami – nie trzeba już czekać do poziomu 40 czy 50, żeby
dostać naprawdę skuteczne uzbrojenie. A co z tymi karabinami, z
których nie mamy zamiaru korzystać lub nie spełniają naszych
wymagań? Możemy je sprzedać w zamian za dodatkowe punkty
doświadczenia. Tak być powinno. I wszystko byłoby pięknie, gdyby
nie...
Strzały,
fragi – co za lagi!
Jaki
jest sens produkowania gry FPS nastawionej na Multiplayer, będącej
częścią wielomilionowego IP, a potem pominięcie czegoś tak
podstawowego jak Serwery Dedykowane? Macie rację, nie ma to
absolutnie żadnego sensu. Nie potrafię ani zrozumieć, ani wybaczyć
Activision oraz Sledgehammer Games, że po raz kolejny fani Call of
Duty zostali pozostawieni jedynie z opcją matchmakingu Peer2Peer. I
chyba nie muszę nikomu tłumaczyć, co to oznacza – każdy mecz,
każde ładowanie nowej mapy oraz dobieranie hosta rozgrywki to jest
loteria. Jeżeli trafimy na kogoś z szybkim, stabilnym łączem –
wszystko w porządku, czeka Nas świetny, przyjemny mecz w dobrze
zrobionej grze FPP. Jednakże, jeżeli hostem zostanie osoba, której
szybkość internetu chociaż odrobinę odchodzi od normy, to mecz
zamienia się w prawdziwy festiwal lagów i czystej furii. Nie
potrafię nawet wyliczyć, ile razy trafiłem na taką rozgrywkę, z
tak dobranym gospodarzem, że nie było mowy o czymkolwiek zbliżonym
do komfortowej gry. Kolejnym problemem związanym z lagami oraz
zaburzeniami działania produkcji są same mapy, jak Defender czy
Horizon, które w sumie bez żadnej konkretnej przyczyny łapią
spadki płynności przez pierwsze dwie albo i trzy minuty po
rozpoczęciu meczu. Jednak przy tym nie można zaprzeczyć, że
oprawa graficzna produkcji jest świetna – animacje, twarze
postaci, wybuchy i design broni oraz pojazdów – wszystko wygląda
znakomicie, dynamicznie, filmowo i z dbałością o najmniejsze
szczegóły. Podobnie z oprawą dźwiękową – tradycyjnie dla
serii Call of Duty muzyka wpada w ucho, a głosy postaci oraz lipsync
reprezentują najwyższy możliwy poziom. Brawa też się należą za
optymalizację gry, która działa o wiele lepiej i płynniej niż
zeszłoroczny Ghosts, a wymaga przy tym względnie niewiele. Tym
miłym akcentem przejdźmy do podsumowania...
Power
Changes (?) Everything...
Call of Duty: Advanced Warfare z pewnością nie jest
rewolucją i nowym początkiem dla flagowej marki Activision. Nie
jest to jednak kolejne odcinanie kuponów oraz rasowy średniak,
jakim był Black Ops 2 czy Modern Warfare 2. Są zmiany w mechanice
gry, fabuła reprezentująca przyzwoity poziom, znakomity Jetpack
oraz Supply Drops. Tą odsłonę można traktować jako przeprosiny
za tragicznie słabego Ghosts. Sledgehammer Games może i nie nadali
drugiej młodości tej serii, ale chociaż udało im się zatrzymać
jej upadek, oraz pokazać, że Call of Duty nie musi być co roku
takie samo lub coraz gorsze. Można dodać nowe rzeczy, zrobić coś
więcej niż tylko kopiuj/wklej, oraz pokazać, że Call of Duty może
być czymś lepszym niż kinem wojennym klasy B. Oczywiście, gra ma
swoje wady, niektóre nowe, inne zaś obecne w serii od lat –
jednakże nie zmienia to faktu, że to jest najlepszy Call of Duty od
czasów Modern Warfare 3. Czy to jednak oznacza, że mogę z czystym
sumieniem polecić Wam tą produkcję? Zależy, czego oczekujecie.
Jeżeli zależy Wam na znakomitym, długim oraz oryginalnym trybie
Single Player – jest przecież nowy Wolfenstein. Jeśli zaś
interesuje Was przede wszystkim rozbudowany tryb Multi, jeszcze w
wersji futurystycznej – odnajdziecie się lepiej w Titanfall. Ale
jeżeli szukacie czegoś pomiędzy jednym a drugim, szybszego,
bardziej sportowego oraz zapewniającego czystą, nieskomplikowaną
zabawę – w takim wypadku sądzę, że Advanced Warfare jest
produkcją dla Was.
Ocena
końcowa: 7-/10
+ Fabuła w trybie Single Player
+ Znakomity Jetpack!
+ system Supply Drops
+ oprawa graficzna i dźwiękowa
- niektóre mapy Multiplayer
- brak Serwerów Dedykowanych
- brak balansu Exo Skills
- brak znaczących i wielkich zmian, których ta seria potrzebuje





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz