niedziela, 8 lipca 2012

Krytycznym okiem: Metro 2033

 "To będzie taki STALKER, tylko lepszy..."

 Metro 2033, produkcja będąca bezpośrednią egranizacją książki, od pierwszej zapowiedzi wprowadziła sporo szumu wśród graczy, zwłaszcza fanów serii STALKER, oraz miłośników warsztatu literackiego Głuchowskiego. W końcu miał to być poważny, rozbudowany FPS z elementami RPG, piękną grafiką, oraz osadzona w wyjątkowym, świetnie wykreowanym świecie. Dodatkowo, temperaturę podkręcał jeszcze fakt, że "Metro 2033" tworzona jest przez studio składające się z osób, które wcześniej maczały palce w początkowym koncepcie "STALKER-a", a które później zostały zwolnione, a projekt okrojony. Jeszcze bardziej zwiększyło to oczekiwania wobec produkcji, oraz zachęciło dodatkową rzeszę graczy do oczekiwania na tę produkcję. A jak sprawa prezentuje się naprawdę ? Niestety, w praniu okazuje się, że tej grze bliżej do serii Modern Warfare, niż do Stalkerów... 

Dobrego złe początki...

   Fabuła gry "Metro 2033" opowiada historię Artema, młodego mężczyzny żyjącego w postapokaliptycznym świecie, gdzie ludzkość zesłała na siebie zgubę, a ocalała garstka mieszkańców Moskwy osiedliła się na stacjach metra, ciągnącego się przez całe miasto. Nasz bohater zmuszony jest do opuszczenia rodzinnych, bezpiecznych stron w celu uratowania swojej stacji przed atakami tzw. "Mrocznych", tajemniczych postaci, będących prawdopodobnie następnym, ekstremalnie niebezpiecznym stadium ewolucji człowieka. Sama kampania niestety prowadzona jest w sposób całkowicie, niezaprzeczalnie liniowy - co już grę oddala od zapowiadanego podobieństwa do serii "STALKER". Przez każdą misję podążamy jak po sznurku, nie mamy co liczyć więc na jakiekolwiek misje poboczne czy możliwość zwiedzania zniszczonej Moskwy, czy to nad, czy pod ziemią. Jakby jeszcze tego było mało, jedyne miejsca, gdzie możemy zmienić broń i uzupełnić amunicję - stacje - umieszone są bardzo rzadko, w związku z czym miejscami chcąc nie chcąc jesteśmy zmuszeni albo do sprintu przez mapę celem ucieczki przed walką, bądź strzelania za pomocą specjalnych pocisków, które w świecie Metra są walutą. Może i to wymusza na graczu oszczędzanie amunicji i bardziej taktyczne podejście do walki, jednakże w miejscach, gdzie walczy się tylko z mutantami, potrafi okrutnie wkurzyć. Podobnie kwestia prezentuje się z oskryptowaniem misji - co nie jest problemem pod warunkiem, że skryptować się umie. Tak, jak w serii Call of Duty przeprowadzone jest to w sposób odpowiedni, i nie zwraca się na to uwagi, tak w "Metro 2033" nie dość, że jest bardzo widoczne, to dodatkowo kuleje na tyle, że potrafi gracza zabić i/lub doprowadzić do szewskiej pasji. Nie jestem pod żadnym pozorem wrogiem skryptowania gier - wręcz w niektórych produkcjach mi Ono pasuje, bo ufeketywnia samą rozgrywkę - ale w przypadku recenzowanej tutaj produkcji w okropny sposób potrafi przeszkadzać.

Taktyka podstawą !

 Nagrodą natomiast za skrypty i liniowość jest sama kampania, prowadzona w mistrzowski sposób, oraz rozgrywka. "Metro 2033" jest FPS-em pod względem samego strzelania i taktyki walki produkcją dość podobną do Stalkerów - mniej wściekłego sypania kilogramami ołowiu w każdą stronę, więcej obserwowania pola walki i mądrego dysponowania amunicją. Metro w dodatku jest grą o dość wysokim stopniu trudności - wściekłe szarże na wrogów w 99% przypadków kończą się tragicznie - co jeszcze dodatkowo wymusza na Nas powolną i rozmyślną walkę. Środków do prowadzenia jej mamy natomiast bardzo dużo, dość różnorodną i w większości przypadków potrafiącą się przy odpowiednim użyciu sprawdzić - mamy rewolwer w wielu odmianach, karabiny, strzelby, działka na kule, granaty - każdy znajdzie coś dla siebie. Podobnie, wbrew pozorom, otoczenie, w którym walczymy, jest dość różnorodne - każda stacja wygląda inaczej, inaczej jest zaprojektowana, ozdobiona i złożona, podobnie w przypadku misji w mieście, gdzie przy każdej wizycie czeka na Nas inne wyzwanie, i inne miejsca. Rzeczą, która mnie w Metro osobiście bardzo zadowoliła, była kwestia realizmu oraz urozmaicenia samej rozgrywki poprzez dodatkowe utrudnienia. Wychodząc na powierzchnię, musimy pilnować zapasu filtrów, mieć cały czas na twarzy maskę przeciwgazową, i pilnować, żeby jej nie rozbić podczas walki, a w podziemiach trzeba uważać na anomalie, duchy, pułapki oraz doły, w których mieszkają bestie. Wszystko to wzmacnia wrażenia płynące z rozgrywki, sprawia, że Ona nam się nie nudzi, oraz cały czas mamy się w gotowości na wypadek, czy za rogiem nie czeka na Nas jakieś wyzwanie, do którego nie jesteśmy wystarczająco przygotowani. Moim zdaniem, najlepsze fragmenty gry rozgrywają się na powierzchni Moskwy, ponad tunelami metra - bowiem nie dość, że jesteśmy świadomi, że atak może nastąpić z każdej strony, nie dość, że często musimy szukać drogi okrężnej, lub kryjówki, to cały czas mamy na uwadze, że czas ucieka, a filtry powietrza, nasz warunek do egzystowania na terenie miasta, ulec może wyczerpaniu. Jest to bardzo klimatyczne, bardzo przyjemne, oraz bardzo zręcznie wplecione w rozgrywkę. Podobnie, bardzo dobre są fragmenty, gdzie raczej nie walczymy, a postawione są przed nami problemy natury bardziej logicznej czy momenty "horrowate" - mimo, że straszenie w tej grze nie jest bardzo udane, to są to sekwencje bardzo interesujące i rozbudowujące świat "Metra".

Piękne widoki totalnej zagłady..

Metro 2033 graficznie, konstrukcyjnie oraz technicznie jest zadowalający (wyłączając wcześniej wymienione problemy ze skryptami). Wizualnie gra jest zachwycająca, korzysta z większości nowoczesnych "bajerów" graficznych, przy tym ma bardzo rozsądne wymagania sprzętowe, oraz dopełnia i pogłębia wrażenia płynące z samej gry, poprzez zaburzenia widoczności, rozmazania, efekty dymu i mgły, czy też lód osiadający na masce przeciwgazowej. Podobnie same widoki czy design - broń wygląda świetnie, a spotkania z duchami czy widoki na powierzchni zapierają dech w piersiach. Jedyne, co mogło zostać wykonane lepiej, to modele postaci - osoby towarzyszące głównemu bohaterowi w niektórych przypadkach wyglądają, jakby były sklejkami 3 podstwowych typów twarzy - "wielkooki brodacz", "gładko ogolony przyjemniaczek", i "staruszek". Podobnie z postaciami przeciwników, gdzie mamy do czynienia z trzema typami przemieszanych ze sobą klonów. Nieco odstaje to od reszty produkcji, oraz rzuca się w oczy. Osobiście, graficznie grę oceniam bardzo na tak - pomimo wad, najnowocześniejsze efekty cieszą oko, a wykonanie postapokaliptycznej Moskwy zasługuje na medal. 

..A to dopiero początek..

Metro 2033 jest produkcją, która raczej zawodzi. Zapowiadana była, jako coś dużego, rozbudowanego i wyjątkowego w swojej formie. Zamiast tego, dostaliśmy bardzo ładnego i przyjemnego, ale beznadziejnie oskryptowanego i miejscami niedopracowanego FPS-a. Po ukończeniu produkcji, mam pewne wrażenie, że ta gra to tylko przedsmak czegoś większego, próbka możliwości i sprawdzenie rynku przed zapowiadanym na 2013 rok "Metro: Last Light", który ma być grą osadzoną w świecie stworzonym przez Głuchowskiego, ale nie opartą na żadnej książce. Kto wie, może twórcy rozwiną skrzydła dopiero, gdy dostaną możliwość opowiedzenia swojej własnej historii ? Świat "Metra" aż prosi się o produkcję sandboskową, gdzie w miarę możliwości i środków będziemy mogli pozwolić sobie na swobodną eksplorację i badanie świata gry, zarówno na powierzchni, jak i pod nią. Pozostaje mieć nadzieje, że "Metro 2033" był tylko wstępem do właściwej produkcji, która pozwoli nam przeżyć własną, długą przygodę w tym świetnie wykreowanym i wyjątkowym świecie. 


Moja Ocena : 7+/10

+ grafika
+ klimat, idealnie przeniesiony z książki
+ rozgrywka oraz sekwencje na powierzchni Moskwy

- Skrypty, przeszkadzające w prowadzeniu gry
- twarze postaci
- niedosyt po ukończeniu - ta gra miała być czymś więcej...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz